Historie pacjentów - storyData.title

Historie pacjentów

Niełatwa droga
Lekarz prowadzący:
  • dr n. med. Bartosz Pietrzycki
Klinika:
  • Klinika Bocian Białystok

Niełatwa droga

Z mężem jesteśmy razem bardzo długo - 23 lata, ale dopiero kilka lat temu zaczęliśmy myśleć o dziecku. Byliśmy i jesteśmy razem bardzo szczęśliwi, mamy pasje, nie odczuwaliśmy braku... Do czasu kiedy mąż, końcem zeszłego roku, zrobił podstawowe badania. To było jak wyrok. Oligospermia ekstremalna.

Żeby kiedyś nie żałować…

To był straszny czas... Nigdy nie czułam parcia na dziecko, ale po tej wiadomości coś we mnie pękło, świat jakby się zawalił... Sama tego nie rozumiałam... Niby wiedzieliśmy, że możemy nadal być szczęśliwi, jak dotąd... Jednak każdego dnia nie mogłam opanować łez, na dodatek - paradoksalnie - moje wyniki, w tym AMH okazały się bardzo dobre, jakby nieadekwatne do wieku (41,5). Mąż (42 l) zaczął mówić o in vitro, ja nie chciałam, nie wierzyłam w sukces w moim wieku. Znałam statystyki. Przekonywał, że jakaś szansa zawsze istnieje. Nie wyobrażałam sobie tego. W żadnym aspekcie. Finansowym również. Jednak zdecydowaliśmy się dać sobie szansę, jedyną, ostatnią... Żeby kiedyś nie żałować...

Pierwsza wizyta w Klinice Bocian w Białymstoku

Pojechaliśmy do Białegostoku do Bociana. 500 km odległości. Czytaliśmy, że to dobra klinika. Intuicyjnie czułam, że jeśli mamy się tego podjąć, to tylko tam. Po kilku badaniach stymulacja mogła rozpocząć się od razu. Trudno było nam wykrztusić słowa decyzji, czy zaczynamy. Długo milczeliśmy, jak zamurowani. Lekarz chciał dać nam czas, ale wiedzieliśmy, że przecież go nie mamy, przejechaliśmy taki kawał drogi po coś... Lekarz nic nie obiecywał, ale czuliśmy, że wierzy w nas, że może się udać…

Stymulacja hormonalna

Kupiliśmy leki, rozpoczęliśmy stymulację. Po tygodniu przyjechaliśmy już na dwa tygodnie. Krótki protokół. Wszystko przebiegało bardzo spokojnie, bez wielkich oczekiwań, zdaliśmy się na Siłę Wyższą, na to co mamy zapisane gdzieś Tam... Wiedzieliśmy, że to jest ostatni moment - nie będziemy w stanie podejmować kolejnych prób.

Czas na test

Pierwsza weryfikacja po 11 dniach. Beta pozytywna! Nie mogliśmy uwierzyć, ale zachowaliśmy nadal spokój, wiedząc, że to jeszcze nie wszystko... Po drodze były plamienia, pobyty w szpitalu, krwiak, w końcu nawet operacja w 22 tygodniu ciąży. Owszem, to była ogromna trauma, bo z dzieckiem w brzuchu. Różnie mogło się skończyć. Ale udało się, w tym pierwszym podejściu. Kiedy urodziłam miałam skończone 42 lata, mąż 43. Nie wiem, może jest to jak wygrana w totolotka ale wierzę, że tak miało być.

Nasze szczęście

Dziś jesteśmy już w trójkę. Mamy kochanego, zdrowego Syna. To wszystko podziało się tak szybko, że na początku sami nie wierzyliśmy w to co nas spotkało. Myślę, że w tej całej procedurze spokój też jest bardzo ważny. Wiem, że trudno w to uwierzyć ale lubiliśmy chodzić do naszej kliniki. Trafiliśmy też chyba na odpowiedniego lekarza. Dobrze wspominam ten czas, towarzyszył nam spokój, trochę zwiedzaliśmy, bez napięcia, że musi się udać. Choć oczywiście w głębi duszy bardzo tego chcieliśmy ale baliśmy się nawet głośno to wyrażać. Wiedzieliśmy co każde z nas myśli, ale porozumiewaliśmy się w tym trochę jakby bez słów. Bojąc się głośno wyrażać swoje pragnienia, powierzyliśmy naszą drogę komuś innemu wierząc, że pokieruje nią w sposób, który będzie dla nas właściwy. Niezależnie od wyniku. Bardzo cicho, modliłam się, żeby ten dzień był tym najszczęśliwszym dniem naszego życia.. I był. Nie mam żalu, że wcześniej coś zaniedbaliśmy, nie myślę o tym w takich kategoriach - po prostu tak miało być, to była nasza, wierzę, że bardzo szczęśliwa, droga... Droga, której życzę każdej z Was, nawet jeśli miałaby być długa, niełatwa, ale by prowadziła do celu.

Zobacz inne historie naszych pacjentów